Sebastian:
O ja co to była za jazda. Dawno się tak dobrze nie
bawiłem. Niestety nie dane nam było dokończyć, bo zjawiły się psy i
trzeba było zbierać nogi za pas. Tak znowu byłem na ustawce. I co komu
do tego. Zapowiadało się naprawdę ciekawie. W parku w którym zwykle razem
z chłopakami organizujemy takie zabawy zjawiło się około 30
legionistów. Byli tak wstawieni że ledwo trzymali się o własnych siłach
na nogach. A co do śpiewania, nawet nie wiem co oni tam mamrotali. Już
się zaczynałem wkręcać w bójką z dwoma łysymi koleszkami, kiedy
usłyszeliśmy syreny policyjne. Nie mogliśmy dać się złapać więc
musieliśmy uciekać, by policji było trudniej nas złapać postanowiliśmy
się rozdzielić. Ja pobiegłem dobrze mi znanymi alejkami w parku. Lecz
dobra znajomość terenu nie zbyt okazała się pomocna. Ciągle słyszałem
szybkie kroki goniących mnie glin. Było ich co najmniej trzech. W
ostatniej chwili wskoczyłem do jakiegoś opustoszałego budynku za barem,
który również dobrze znałem. Często przychodziliśmy tu z chłopakami na
piwo. Usłyszałem jak policjanci biegną dalej nie zaglądając do środka.
Uff mogę odetchnąć z ulgą, znowu udało mi się uciec. Rozejrzałam się po
pomieszczeniu i co mnie zdziwiło pod ścianą naprzeciwko której stałem
ujrzałem, jakąś sylwetkę. Z początku pomyślałem że to jakiś bezdomny,ale z
czasem gdy się zbliżałem, zauważyłem że to jakąś dziewczyna, jej twarz
była cała we krwi, a ubrania porwane. Przeraziłem się na ten widok,
niepewnie wyciągnąłem drżącą dłoń i dotknąłem jej szyi. Na szczęście
żyła wyczuwałem delikatny puls.
-hej słyszysz mnie- dotknąłem delikatnie jej ramienia- otwórz oczy- poleciłem jej , ale tego nie zrobiła
-le....- usłyszałem jej cichy ochrypły głosik, nie rozumiałem co chciała mi przekazać
- co mówisz? Chodzi ci o Lecha?- zapytałem bo to było jedyne co mi przyszło na myśl- możesz powtórzyć?
- Legia wyszeptała i znów straciła przytomność
Nie wiedziałem co mam
teraz zrobić. Przecież nie mogę, zadzwonić na policję, bo od razu
połapią się, że wracam z ustawki, a potem zaczną wypytywać tę dziewczynę
o to co się stało, a ja nie wiem dlaczego chciałem jej tego oszczędzić.
Bez dłuższego zastanowienia zdjąłem z siebie bluzę i nakryłem jej
drobne ciałko, po czym, najdelikatniej jak tylko potrafiłem by nie
spowodować jej niepotrzebnego cierpienia
wziąłem ją na ręce, i skierowałem się do jedynego bezpiecznego miejsca jakie znałem
Piszesz przecudownie. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Jesteś niesamowita! <3
OdpowiedzUsuń//Daria
pomaranczowy-zapach-marzen.blog.pl